79 lat temu, 20 grudnia 1946 roku, w Melbourne urodził się John Bertrand.
John urodził się w rodzinie inżyniera i sportsmenki. Jego korzenie sięgają Anglii, a pradziadek był członkiem ekipy technicznej syndykatu sir Thomasa Liptona, który w latach 1920-1937 startował w regatach o Puchar Ameryki na kolejnych pięciu jachtach „Shamrock”. Dziadek był rybakiem i mały John spędzał dużo czasu w lokalnym porcie. Wraz z trzy lata starszym bratem John wcześnie konstruował sklecone z desek łodzie, na których wyprawiał się w rejsy po Zatoce Philips. Jedna z wypraw omal nie zakończyła się tragicznie i dwaj adepci żeglowania dostali surowe kary i zakaz zbliżania się do wody bez opieki starszych. Miłość do wody jednak nie wygasła. Ożenił się w 1969 roku, ma troje dorosłych już dzieci urodzonych w latach 70., żadne z nich nie poszło drogą kariery ojca. Z żoną żyje po dziś dzień, a jego życie toczyło się spokojnie i bez kłopotów. Żona wspierała męża w karierze, przez lata oddana mężowi, skrywa się w cieniu nie afiszując się w mediach.

Olimpijczyk
Dwukrotnie startował w igrzyskach olimpijskich w klasie Finn. W Monachium (1972) był czwarty, w Montrealu, cztery lata później, zdobył brązowy medal. Planował start w Igrzyskach w Moskwie w 1980 roku, ale tym razem w klasie soling. Wygrał trudne krajowe eliminacje, wysłał statkiem do Związku Radzieckiego jacht, ale wskutek bojkotu igrzysk przez ponad 50 krajowych federacji w związku z najazdem Armii radzieckiej na Afganistan, ze startu musiał zrezygnować. Bardzo go dotknęła polityczna decyzja, bo jego marzeniem był złoty medal i spełnienie marzeń, także jego matki, która ubiegała się o start w igrzyskach w Melbourne w pływaniu, ale ostatecznie nie zakwalifikowała się do reprezentacji. John uznał, że skoro mnóstwo pracy i energii poszło na marne, więcej o olimpijskie starty ubiegać się już nie będzie. Niechętnie wspomina czas przygotowań do igrzysk. Aby wystartować w Kilonii wybrał się z Australii do Europy na cykl regat. Miał zaledwie 20 dolarów dziennej diety i błogosławieństwo swojej federacji. Trzy miesiące spał z żoną w samochodzie przemieszczając się pomiędzy kolejnymi imprezami. Koczowniczy tryb życia nie służył młodym ludziom, ale wyjścia nie było.
Za linią wroga
Bertrand studiował na wydziale mechanicznym na Uniwersytecie w Melbourne, pracę magisterską pisał na temat optymalizacji kąta natarcia w jachtach startujących w Pucharze Ameryki. Po skończeniu studiów inżynierskich uzyskał stypendium na słynnej uczelni MIT – Massachusetts Institute of Technology, jednej z najlepszych światowych uczelni. Podczas pobytu w Stanach Australijczyk podpatrywał tamtejsze żeglarstwo, poznawał mentalność ludzi, zanurzył się w środowisku amerykańskich żeglarzy. Pracował naukowo nad zagadnieniami sprawności ożaglowania a po powrocie do Australii był już powszechnie uznawany na najlepszego eksperta w tej dziedzinie. Zdobył ogromną wiedzę, która już wkrótce miała zaprocentować.
Biznesmen
Kiedy osiągnął trzydziestkę, postanowił zająć się biznesem. Jego pomysł na zarabianie pieniędzy polegał na otworzeniu oddziału żaglowni North Sails w Melbourne. Musiał pożyczyć pieniądze, dużo pieniędzy, aby wynająć lokal na firmę i zebrać niezbędne urządzenia. Kiedy poszedł do banku, przyjął go menadżer, o którym John wiedział, że był członkiem wioślarskiej osady startującej na igrzyskach w Melbourne w 1956 roku. Miał przygotowane argumenty, wiedział mniej więcej, czego po takiej rozmowie się spodziewać. Wszystko poszło jednak nie tak, jak planował, rozmowa była krótka; Jeśli żeglując pod flagą Australii zdobyłeś na igrzyskach brązowy medal, musisz być w porządku. Uśmiechnął się i złożył zamaszysty podpis pod aplikacją.
Puchar Ameryki
Ameryki w latach 1970, 1974, 1980, 1983 i 1995 W Pucharze Ameryki brał udział pięciokrotnie, po raz pierwszy wystartował w 1974 roku, jako 24-latek. „Greetel II” ” przegrał 4:1 z „Intrepidem” chociaż powszechnie uważany był za jednostkę szybszą. Dla młodego ambitnego żeglarza byłą to pouczająca lekcja. Dużo wówczas zrozumiałem, pisał w swej biografii, dowiedziałem się, że sam jacht to tylko jeden z elementów tej układanki. Cztery lata później wraca na pokład challengera i start ponownie przynosi mu rozczarowanie. „Southern Cross” przegrał do zera z „Courageousem” nawet przez chwilę nie nawiązując równorzędnej rywalizacji. To właśnie tam poznał Dennisa Connera, który wówczas debiutował w tych regatach. Nie zrobił na nim dobrego wrażenia; wyniosły, pewny siebie, bardzo hałaśliwy, nie podobał się nieco wycofanemu Johnowi. W 1977 roku odmawia startu na „Australii” wietrząc okazję do kolejnej klęski. Nie mylił się, ekipa z antypodów nawet przez chwilę nie była na prowadzeniu, nie była pierwsza na żadnym ze znaków w regatach. Przyjmuje natomiast zaproszenie od Connera i żegluje wówczas na „Willaw” jako trymer grota i drugi sternik. Podpatruje przyszłego rywala, sporo się od niego uczy. Zauważa, że Conner żegluje na luzie, ale wynika on z perfekcyjnego przygotowania jachtu i załogi. Jest pod wrażeniem tworzenia ducha zespołu przez Connera, sam tak nie potrafi. No Excuse to Lose (Nie ma wymówki, żeby przegrać) szybko staje się także jego credo. Pewnego wieczoru, po kilku drinkach, Conner wyznał rywalowi, że dopóki to John będzie skipperem jachtu w Pucharze Ameryki, to Australia nie zdobędzie trofeum. To zabolało.
Kiedy w 1980 roku Alan Bond ponownie zaprasza go do załogi, John nie odmawia. Znowu staje naprzeciwko Connera, ale Australijczycy startują na jachcie sprzed trzech lat, tylko zmodernizowanym. Znowu dostają lanie od Amerykanów, tym razem 4:1. Bertrand zanotował Total disaster – Go home as usual (Zupełna klęska. Jedziemy do domu jak zwykle).
Odmiana przyszła w 1983 roku. Bond postawił wszystko na jedną kartę. Zaplanował duży budżet, a John został skipperem odpowiedzialnym za dobór załogi, mentalne przygotowanie, trym jachtu. Ogromna odpowiedzialność nieco paraliżowała, ale swoboda miała swoje dobre strony . Sięgnął po świetnych ludzi, był niekwestionowanym liderem. Po latach powiedział, że tajemnica sukcesu tkwiła w tym, że wszyscy się lubili i stanowili zwarty zespół. Wygrali regaty po emocjonującym pojedynku, a John stał się narodowym bohaterem.
Po zwycięstwie dość długo dochodził do siebie, nie miał już czasu, aby zająć się swoim planowanym biznesem. Jeździł po kraju w roli gwiazdy, stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych mówców motywacyjnych.
Kiedy Australia organizowała regaty o Puchar Ameryki w 1987 roku, miejscowi przygotowali aż cztery zespoły, ale w żadnym z nich nie znalazło się miejsce dla Johna. Ten nie angażował się, nie chcieli go, to zajął się swoimi sprawami. Australijczycy Pucharu nie obronili, zdobył go Conner.

Powrót i klęska
Do rywalizacji o Srebrny Dzban John powrócił w roku 1995 stając na czele syndykatu OneAustralia. Zebrał świetny zespół, niemały budżet, jacht zaprojektowało biuro Reichel/ Pugh i ruszyli do boju. Zespół był naszpikowany gwiazdami, ale w eliminacjach prym wiedli Nowozelandczycy. Na 34 wyścigi przegrali tylko jeden, właśnie z Bertrandem.
Podczas zmagań Australijczyków na jachcie AUS-35 z Nowozelandczykami z Black Magic NZL-32, kiedy obydwa jachty rozpoczynały drugą halsówkę, nagle rozległ się głośny trzask i jacht Aussies pękł niemal w połowie długości, na wysokości młynków kokpitowych. Po minucie i 40 sekundach było po wszystkim, po jachcie pozostały wspomnienia i bąbelki powietrza uwalniane wraz z jego pogrążaniem się w wodzie. Widok był zgoła komiczny bo na powierzchni utrzymywało się jedenastu facetów a wokół krążyły motorówki z oszalałymi fotoreporterami. Był to pierwszy przypadek zatopienia jachtu podczas tych regat, wstyd i klęska.

Z dala od żeglowania
Po zakończeniu przygody z Pucharem Ameryki John zajął się żeglowaniem w klasie International Etchells, rywalizując na najwyższym poziomie. Zdobył w niej tytuł mistrza Australii osiem razy od sezonu 1990/91, ostatnio w sezonach 2013/14 i 2014/15. Dwukrotnie, w latach 2010 i 2016, zdobył tytuł mistrzowski. Trzykrotnie rywalizował w tej klasie z Connerem, dwukrotnie przegrał. Nie ma kontaktu z dawnym rywalem, obaj wiodą życie rentierów, ale ich drogi nie krzyżują się.
John znalazł sobie kolejne zajęcie. Został przewodniczącym Galerii Sław Sport Australia i prezesa Swimming Australia (do 2020 roku), a także angażował się w działalność wielu organizacji charytatywnych. Wiedzie spokojne życie w Melbourne, żegluje, jest patronem ekipy australijskiej przygotowującej się do kobiecej i młodzieżowej edycji regat towarzyszących zmaganiom o Puchar Ameryki.
W 1985 roku wydał biografię „Born to win”, która miała kilkanaście wznowień. Przez wiele lat była najlepiej sprzedającą się biografią w historii australijskich wydawnictw.
fot. Marek Słodownik (prawa zastrzeżone)















