„Spaniel II”

„Spaniel II”

46 lat temu, 25 sierpnia 1979 roku na jachcie „Spaniel II” w Świnoujściu postawiono banderę.

Jacht zbudowano z myślą o udziale Kazimierza Kuby Jaworskiego  w regatach OSTAR 1980 Kariera jachtu pod polską banderą była jednak krótka, po zmianach politycznych i gospodarczych w roku 1981 jacht sprzedano armatorowi radzieckiemu.

Pierwsze stawianie bandery na „Spanielu II”. (fot Archiwum PZŻ).

Obecnie pływa pod banderą łotewską. „Spaniel II” to chyba najlepszy jacht regatowy jaki dotychczas w Polsce zbudowano. Wystartował w regatach OSTAR 1980 i zajął w „generalce” szóste miejsce, ale wyprzedziły go tylko wielokadłubowce. W jednokadłubowcach był bezapelacyjnie najlepszy i to pomimo zawinięcia do Kanady z powodu awarii sztagu. „Spaniel II” został sklasyfikowany jako 4 jacht w klasie Gipsy Moth (44-56 stóp długości całkowitej). Po latach Kuba Jaworski wspominał, że jako osoba nie lubiąca gotować na jachcie przygotował jeszcze w porcie wielki gar spagetti z sosem pomidorowym i to danie stanowiło podstawę żywienia przez prawie całe regaty. Sen odłożył na czas po regatach, toteż do Newport dotarł potwornie zmęczony, ale szczęśliwy. Kuba uzyskał doskonały wynik, ale w Polsce oceniono, że znowu nie wygrał… Nagrody „Rejs Roku” nie dostał, uhonorowano nią Henryka Jaskułę za wokółziemski rejs. Wydawało się, że Kuba ma wreszcie jacht, na którym najlepszy może być nie tylko w Polsce.

Kuba Jaworski na jachcie „Spaniel II”. fot: Archiwum Elżbiety Modrzejewskiej-Jaworskiej.

Szwajcarzy wymyślili cykl imprez, które składać się miały na mistrzostwa Świata. Co roku jedna ważna impreza, a dla zwycięzcy olbrzymia nagroda finansowa. Kuba miał szansę w tej rywalizacji odegrać czołową rolę. Wracając do kraju po OSTAR wpłacił wpisowe do kolejnej imprezy, planował niezbędny remont jachtu. Kiedy „Spaniel” wrócił do Polski, na kei nie czekali oficjele z kwiatami i gratulacjami, ale związkowa komisja inwentaryzacyjna, która sprawnie policzyła elementy wyposażenia i zaplombowała jacht. „Spaniel” został wystawiony na sprzedaż wbrew protestom Kuby, Związek pozostał nieugięty, ponieważ pilnie potrzebował pieniędzy. Cały sezon 1981 Kuba walczył o prawo do startów, PZŻ szukał nabywcy, a jacht kiwał się bezczynnie na cumach.

Nawet dziś sylwetka „Spaniela II” jest nowoczesna.

W końcu znalazł się kupiec w Związku Radzieckim, jacht sprzedano za milion dolarów, co –jak wówczas powiadano- uratowało finanse Związku.  „Spaniel II” już nigdy nie stanął na starcie poważnych regat a Kuba został bez jachtu i bez nadziei na starty w kolejnych imprezach. Próbował walczyć, ale zbywano go. Szybko zrozumiał, że nie jest już potrzebny. Zajął się biznesem… Prowadził pod Szczecinem firmę produkującą elementy z żywic poliestrowych, głównie na eksport do Niemiec. Firma produkowała pojemniki do segregacji odpadów, ale także zjeżdżalnie i urządzenia rekreacyjne. Z żeglarstwem kontaktu nie stracił, ale na starcie poważnych regat nigdy już nie stanął. Pływał wyłącznie turystycznie, w rodzinnym gronie bądź z przyjaciółmi. Wspierał dom dla dzieci niepełnosprawnych w Szczecinie, bywał na corocznych imprezach sportowych tam organizowanych. Od czasu do czasu pojawiał się na imprezach żeglarskich rozgrywanych w Polsce, zawsze budząc życzliwe zainteresowanie młodych adeptów żeglarstwa. Przez ostatnie lata zmagał się z chorobą nowotworową; walczył, ale nie miał szans, zmarł 8 lipca 2005 roku w wieku zaledwie 76 lat.

Jacht podczas zlotu Cutty Sark Tall Ships Races w Gdyni w 2003 roku.
Dziś na pokładzie „Spaniela II” szkoli się łotewska młodzież.
Jacht podczas zlotu w Gdyni w 2009 roku.

foto: Marek Słodownik (prawa zastrzeżone).

Posts Carousel