50 lat temu, 21 grudnia 1975 roku, w Gdańsku odbył się uroczysty chrzest jachtu „Mazurek”.
„Mazurek” zaprojektowany i zbudowany został w Gdańskiej Stoczni Jachtowej STOGI. Głównym konstruktorem jachtu był Wacław Liskiewicz, mąż Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz. Zaprojektowany na bazie kadłuba jachtu typu Szmaragd III i wykonany z laminatu poliestrowo-szklanego jacht, otrzymał oznaczenie typu Conrad 32. Był unowocześnioną wersją poprzednika, lżejszą i bardziej funkcjonalną, choć był nieco wolny. Kokpit i wnętrze jachtu zostały zaprojektowane specjalnie pod kątem samotnego rejsu. W dniu 21 grudnia 1975 odbył się chrzest jachtu i podniesienie bandery. Po zakończeniu wokółziemskiego rejsu jacht przez wiele lat wchodził w skład floty jachtowej COŻ-PZŻ w Trzebieży i służył jako jacht szkoleniowy dla żeglarzy z całej Polski. Intensywnie eksploatowany stracił wiele ze swych walorów, wreszcie został wystawiony na sprzedaż. Nowy armator przeprowadził generalny remont jachtu, zakończony w 2010 roku, a w 2023 roku jacht został zakupiony przez Narodowe Muzeum Morskie i pełni rolę pływającego eksponatu. Jacht stacjonuje w Szczecinie.
Podstawowe dane techniczne
Kadłub laminat poliestrowo-szklany
długość 9,51 m
szerokość 2,70 m
zanurzenie 1,54 m
Wyporność 6 ton
Powierzchnia ożaglowania – 35 m²
Okoliczności rejsu
Zanim jeszcze doszło do tego rejsu doszło do wielu zwrotów akcji, konfliktów i niepotrzebnego zamieszania. Po zakończeniu regat OSTAR w 1972 roku Teresa Remiszewska zgłosiła chęć zorganizowania samotnego rejsu dookoła świata, dostrzegła bowiem szansę na szczęśliwy zbieg okoliczności związany z Rokiem Kobiet proklamowanym przez Zgromadzenia Ogólne ONZ na 1975 rok. Dla epoki Gierka była to szansa na promocję kraju i wykorzystanie rejsu do działań propagandowych. PZŻ zdecydował o budowie jachtu na bazie doświadczeń wyniesionych z „Poloneza” Krzysztofa Baranowskiego, ale proponował także dokonanie zmian. Obejmować one miały: zwiększenie mocy kadłuba, zwiększenie stateczności jachtu, uproszczenia takielunku i usprawnienia instalacji elektrycznej[1]. Wskazywano zarazem, że jacht może powstać stosunkowo szybko ze względu na istniejącą dokumentację techniczną. Wkrótce jednak pojawiły się informacje, że rejs ma się odbyć na jachcie typu Draco, czego nie uzgodniono z Remiszewską, ponadto naciskano, aby start odbył się jeszcze w 1975 roku, co przekreślało szanse na próby techniczne i dopracowanie jednostki[2]. W tej sytuacji Teresa Remiszewska wystosowała do Związku pismo, w którym czytamy:
W związku z ostatnio podjętymi decyzjami dotyczącymi rejsu dookoła świata wycofuję się całkowicie z tej sprawy. Uchwała Prezydium PZŻ z dnia 6 marca 1975 r., która narzuca obowiązek rozpoczęcia wyprawy w bieżącym roku, co oznacza podjęcie tego trudnego zadania bez wystarczających prób technicznych jachtu, oraz decyzja, nieuzgodniona ze mną o zmianie typu jachtu budowanego do tego celu, są przyczyną, że po analizie sytuacji, jako kapitan jachtu, nie mogę podjąć się przeprowadzenia rejsu[3].
Powstała sytuacja, w której jedyna kandydatka wycofała się z projektu, który już nabrał znaczenia w kręgach władzy i na który były już zaplanowane środki finansowe. Prezydium Zarządu PZŻ podjęło uchwałę, w której zwraca uwagę na fakt konieczności rozpoczęcia rejsu w 1975 roku wskazując, że rok później uwaga żeglarskiego świata będzie koncentrować się na IO w Montrealu i zlocie żaglowców w USA[4]. PZŻ nie chcąc rezygnować z pomysłu organizacji rejsu ogłosił więc konkurs dla pań kapitanów. Pierwsza zgłosiła się Krystyna Chojnowska-Liskiewicz, która w telegramie pisze do PZŻ (pisownia oryginalna): Zgłaszam swoją kandydaturę na samotny rejs dookoła świata mam własny jacht typu nefryt w wypadku decyzji pozytywnej proszę o poparcie i pomoc[5]. W ślad za depeszą pani Krystyna przesłała do Związku „Założenia wstępne rejsu dookoła świata” datowane na 3 kwietnia 1975 roku[6], w którym opracowała harmonogram rejsu opiewający 528 dni żeglugi przy średniej 60 Mm/ dobę, co oznaczałoby ukończenie rejsu w połowie 1977 roku.

Zapadła decyzja o organizacji kobiecego rejsu dookoła świata. Jedna wersja głosi, że zgłosiło się aż dwanaście kandydatek, inna, że tylko sześć. Problemem był przede wszystkim jacht. Do wypłynięcia zostało niewiele ponad sześć miesięcy, a jachtu nie było. Zjednoczenie Przemysłu Okrętowego zadeklarowało, że jest w stanie wybudować dla mnie jacht w tym czasie, a stało się tak, ponieważ wiele ważnych postaci świata okrętowego to byli moi koledzy i znajomi ze studiów[7]
– wspominała pani Krystyna w wywiadzie dla magazynu „Wiatr” w 2013 roku. Takie tempo było możliwe wyłącznie z powodu adaptacji istniejącego projektu, pani Kapitan mówiła na ten temat:
[…] istniała forma do jachtu klasy Szmaragd, powstał taki właśnie jacht, ale miałam wpływ na kształt pokładu budowanego systemem one-off. Zdecydowałam się na płaski pokład, bez nadbudówek i okien, to zawsze dodatkowo komplikuje rejs. […] wiele starań włożyłam w dopasowanie jachtu do moich oczekiwań, oczywiście na ile było to możliwe w tamtych warunkach. Starałam się bardzo dużo czasu poświęcać na pracę przy jachcie już na etapie jego budowy, aby jak najlepiej go poznać. Takie działanie bardzo później pomaga w rejsie, bo jacht się zna od podszewki.[8]
Sam rejs przebiegał nie bez kłopotów. Psuł się prototypowy silnik, ponadto podczas etapu australijskiego konieczna była hospitalizacja pani Kapitan, co wydłużyło rejs. W Durbanie dowiedziała się o rejsie Naomi James na „Express Crusader”, ex „British Steel”, która chciała jako pierwsza kobieta opłynąć świat. Nowozelandkla miała jacht prawie dwukrotnie dłuższy, ponadto żeglowała trasą wokół trzech przylądków. Rozpoczął się wyścig pomiędzy paniami o bycie pierwszą kobietą w wokółziemskim rejsie. Pani Krystyna wspominała:
Kiedy w Australii zachorowałam, konieczna stała się hospitalizacja na stałym lądzie. Pomocy udzieliło mi tamtejsze lotnicze pogotowie ratunkowe, które wówczas nie było finansowane przez państwo, a poprzez dobrowolne składki obywateli. To powodowało, że zabiegało ono o nagłośnienie swoich akcji. Mój przypadek został nagłośniony szczególnie i ta wiadomość, o przerwaniu rejsu, zapewne dotarła do uszu Nami James. Dalej wypadki potoczyły się błyskawicznie; szybki start, szybki rejs najkrótszą trasą, zabrakło tylko sukcesu, bo ja szybko wróciłam na „Mazurka” aby dokończyć swoje zadanie.[9]
A jednak to Krystyna Chojnowska-Liskiewicz została tą pierwszą kończąc 21 kwietnia 1978 roku swój rejs w Las Palmas. Pętlę wokółziemską zamknęła na Atlantyku 20 marca 1978 r.przepływając samotnie 28 696 mil morskich. Naomi James, zamknęła pętlę dookoła świata 39 dni później, 28 kwietnia 1978 r.
Do Polski pani Krystyna wpłynęła uroczyście 18 czerwca 1978 r., a na Zatoce Gdańskiej żeglowała w honorowej asyście wielu jachtów. W Gdańsku pod Żurawiem była witana przez najwyższe władze partyjne i państwowe, otrzymała wysokie odznaczenie państwowe, stała się bohaterką narodową, a jej wyczyn zauważyły wszystkie media.

[1] pismo 1301/75 PZŻ do Morskiej Stoczni Jachtowej im. Leonida Teligi z dn. 21 lutego 1975. Archiwum PZŻ
[2] [ba], „Teresa Remiszewska rezygnuje z rejsu dookoła świata”. Dziennik Bałtycki, 04.04.1975, str. 5
[3] Remiszewska, Teresa. Pismo do ZG PZŻ z dn. 4 kwietnia 1975 r. Archiwum PZŻ
[4] „Komunikat Specjalny PZŻ”. Żagle, 5/1975, str. 21
[5] Chojnowska-Liskiewicz, Krystyna. Telegram do PZŻ z dn. 7 marca 1975. Archiwum PZŻ
[6] Chojnowska-Liskiewicz, Krystyna. „Założenia wstępne rejsu dookoła świata”, 1975, Archiwum PZŻ
[7]Słodownik, Marek, „Pierwsza dama”, Magazyn „Wiatr” 5/2013, str. 11 – 13
[8] tamże
[9] tamże











